Sprowadzanie samochodów zza oceanu od lat elektryzuje polskich kierowców i inwestorów motoryzacyjnych. Jeszcze kilka lat temu na rynku dominowały auta z Niemiec, Francji czy Holandii, a dziś coraz częściej pojawiają się oferty z USA i Kanady. Szczególnie Kanada wzbudza ciekawość, ponieważ kojarzy się z mniejszym stopniem eksploatacji samochodów, wysoką jakością dróg oraz innymi standardami niż w Stanach Zjednoczonych. Pytanie jednak brzmi: czy opłaca się sprowadzić samochód z Kanady i jakie ryzyko niesie taki zakup?
Dlaczego kierowcy interesują się samochodami z Kanady?
Jednym z głównych powodów jest cena. Samochody w Kanadzie, szczególnie te pochodzące z aukcji ubezpieczeniowych, bywają znacznie tańsze niż w Europie. Różnice sięgają nawet 20–40% w zależności od modelu. Na przykład luksusowe SUV-y marek takich jak Lexus, Acura czy Infiniti potrafią kosztować o kilkadziesiąt tysięcy złotych mniej niż ich odpowiedniki sprzedawane w salonach w Polsce.
Kolejnym argumentem jest niski stopień korozji. Kanada, mimo że zimą stosuje się tam sól na drogach, posiada w wielu regionach mniej wilgotny klimat niż Europa. Samochody z Vancouver czy części Alberty są często w lepszym stanie blacharskim niż te sprowadzane z Niemiec.
Nie bez znaczenia jest też prestiż. Auto z Kanady brzmi egzotycznie i przyciąga uwagę, szczególnie jeśli mowa o modelach, które w Europie nigdy nie były oficjalnie oferowane.
Różnice między samochodami z Kanady a z USA
Choć Kanada i USA mają podobny rynek motoryzacyjny, to jednak istnieją różnice, które wpływają na decyzję o imporcie. W Kanadzie obowiązuje inny system homologacji, a niektóre modele różnią się wyposażeniem. Na przykład wiele aut posiada dwujęzyczne oznaczenia w języku angielskim i francuskim, a liczniki są skalowane zarówno w kilometrach, jak i w milach. To ułatwia użytkowanie ich w Europie, w przeciwieństwie do typowych amerykańskich modeli, które mają jedynie mile.
Kanadyjskie auta mają też zwykle lepszą historię serwisową. Tamtejszy system ubezpieczeniowy wymaga precyzyjnej dokumentacji, a to oznacza, że kupujący w Polsce może szybciej sprawdzić faktyczny przebieg czy szkody pojazdu.
Koszty sprowadzenia samochodu z Kanady
Opłacalność importu z Kanady trzeba ocenić na chłodno, biorąc pod uwagę pełne koszty.
Transport samochodu z Kanady do Polski statkiem to wydatek rzędu 1000–1800 dolarów, w zależności od wielkości auta i portu docelowego. Do tego dochodzą koszty odprawy celnej, podatku VAT oraz akcyzy.
Akcyza w Polsce jest nieubłagana – 3,1% dla silników do 2000 cm³ i aż 18,6% dla jednostek powyżej tej pojemności. Jeśli więc ktoś marzy o sprowadzeniu Dodge’a Durango z potężnym V8, musi liczyć się z ogromnym obciążeniem podatkowym.
Przykład: sprowadzenie z Kanady Hondy CR-V z 2018 roku kosztuje około 15 000 dolarów na aukcji. Transport to 1500 dolarów, opłaty celne i podatki w Polsce to kolejne 20–25 tysięcy złotych. W sumie taki samochód może wyjść o około 25% taniej niż podobny egzemplarz na polskim rynku.
Formalności i pułapki
Największym wyzwaniem jest biurokracja. Po zakupie samochodu w Kanadzie trzeba zorganizować jego transport do portu, załatwić kontener lub miejsce na statku i dopilnować dokumentów eksportowych. Po stronie europejskiej czeka odprawa celna, tłumaczenia dokumentów, opłaty recyklingowe i badanie techniczne.
Pułapką bywa także stan faktyczny pojazdu. Aukcje ubezpieczeniowe w Kanadzie są bardzo popularne i wielu Polaków korzysta z nich, aby znaleźć okazję. Problem w tym, że takie auta często są powypadkowe, a skala uszkodzeń nie zawsze jest widoczna na zdjęciach. Naprawa w Polsce potrafi pochłonąć kilkadziesiąt tysięcy złotych i zniwelować całą oszczędność.
Przykłady samochodów popularnych w imporcie z Kanady
Polacy chętnie sprowadzają z Kanady marki japońskie i koreańskie – Toyota, Honda, Mazda czy Hyundai to absolutni liderzy. Powód jest prosty: te auta są znane z niezawodności, a jednocześnie w Kanadzie sprzedawane są w korzystnych cenach.
Na przykład Toyota RAV4 z 2019 roku kupiona w Toronto za równowartość 70 tys. zł, po wszystkich kosztach w Polsce może kosztować 95 tys. zł. Tymczasem na lokalnym rynku taki samochód wciąż potrafi kosztować 120 tys. zł.
Drugą kategorią są luksusowe SUV-y i limuzyny premium – Lexus RX, Acura MDX, Infiniti QX60 czy Lincoln MKZ. W Polsce ich ceny są zawyżone, podczas gdy w Kanadzie można znaleźć oferty nawet o jedną trzecią tańsze.
Ryzyko techniczne i różnice w wyposażeniu
Sprowadzając auto z Kanady, trzeba pamiętać o pewnych technicznych różnicach. Reflektory, oświetlenie i niektóre elementy elektroniki mogą nie spełniać europejskich norm. Często wymagają przeróbek, a te potrafią kosztować kilka tysięcy złotych.
Nie wszystkie modele mają też systemy zgodne z europejskimi przepisami dotyczącymi emisji spalin. Przykładem mogą być amerykańskie wersje Forda Fusion czy Chevroleta Malibu, które w Europie wymagały dodatkowych badań i adaptacji.
Czy naprawdę się opłaca?
Opłacalność sprowadzenia samochodu z Kanady zależy od wielu czynników. Jeśli ktoś szuka popularnego modelu z segmentu kompaktowych SUV-ów czy aut klasy średniej, może sporo zyskać. Ale w przypadku dużych silników, skomplikowanych formalności i ryzyka powypadkowego charakteru auta, rachunek często wychodzi na zero.
Warto też pamiętać, że samochód z Kanady trudniej sprzedać na polskim rynku. Wielu kupujących wciąż podchodzi z rezerwą do aut zza oceanu, obawiając się braku części czy nietypowych rozwiązań technicznych.


